niedziela, 15 lipca 2018

Różowo nam

Od jakiegoś czasu córcia męczyła mnie o to, żeby pofarbować jej włosy. Jednak wiek 7 -8 lat uznałam stanowczo za wczesny, by bawić się w ten sposób. Jakoś udało mi się wtedy jej to wyperswadować do zeszłego roku. Wtedy to pomyślałam sobie, że w sumie są teraz przecież te różne specyfiki, którymi można zmienić kolor włosów, ale nie na stałe i w okresie wakacyjnym może być to całkiem niezła zabawa, a jeśli mi się spodoba to może sama zaszaleję? Z taką myślą wybrałyśmy się do Rossmanna, bo to najbliższy nam i najlepiej zaopatrzony sklep, gdzie mogę znaleźć różnego rodzaju produkty, w których można wybierać jak w ulęgałkach.

Poszłyśmy na kolorowe zakupy. I lipa. Stanęłam przed ścianą produktów, które wabiły swoimi kolorami, ale nie cenami. Załamałam się. Ponadto stojąc przed tą masą farb, szamponów, spray`ów i innych najzwyczajniej zgłupiałam. Co będzie najbardziej bezpieczne dla dziecka? Co da fajny efekt? Co nie będzie na włosach dłużej niż bym sobie tego życzyła? Im dłużej tam stałam, tym więcej pytań kłębiło się w mojej głowie.

Zdecydowałam (ufff 😁). Po długich przemyśleniach zdecydowałam się na spray. Postawiłam na firmę L`Oreal, bo wydawało mi się, że to dobry wybór.



Natalcia, pewnie ja większość dziewczynek, wybrała kolor różowy.

Z radością w podskokach wróciłyśmy do domu. Od razu akcja łazienka i działamy. Wszystko zgodnie z instrukcja. SUPER. Tzw. efekt WOW jest. Problem pojawił się po krótkim czasie, gdy trzeba było rozczesać włosy. Jednym słowem - NIE MA TAKIEJ OPCJI. Wszystko było tak posklejane, jakbym spryskała najtańszym, najgorszym lakierem do włosów. Koszmar. Ponadto sypał się różowy pył wszędzie. Bluzka w okolicy karku cała różowa. Nie chcecie wiedzieć jakie słowa cisnęły mi się na usta. Nie spodziewałam się, że coś co kosztuje prawie 30 zł, będzie taką porażką.
Czar prysł. Temat kolorowych włosów nie powrócił aż do tego tygodnia.

Niektórzy z was wiedzą, że byłyśmy w szpitalu przez dłuższy czas. Jako zadośćuczynienie obiecałam królewnie, że ufarbuje jej włosy, ale na pewno nie tym spray`em.

I znów powtórka z rozrywki. Nie wiem co wybrać. Postanowiłam dać firmie L`Oreal drugą szanse, ale tym razem wybrałam gotową "farbę" oczywiście w kolorze różowym. Zachodziło tylko podejrzenie, że może nie wyjść, gdyż Natalka nie ma jasnych włosów, ale obiecałam, więc trzeba dotrzymać słowa.

Wszystko wykonałyśmy zgodnie z instrukcją. I...... chciałam porównać te dwa produkty, ale nie ma co porównywać.


 Niczego nie upaprałyśmy 😊 co już jest dużym sukcesem. Efekt o wiele fajniejszy.

Podsumowując....jeśli chcecie pobawić się kolorami i nie przeszkadza Wam to, że ten kolor będzie z Wami przez kilka myć głowy to polecam COLORISTA Washout L`Oreal Paris. Jest łatwy w użytku, nie trzeba zużywać całej tuby produktu (chyba,że chcecie - to już sprawa indywidualna).




Kolorów do wyboru jest cała masa. Stałam przed półką w sklepie jak przed tęczą. od żółtego po ciemne granaty. coś pięknego. Jeśli macie odwagę i ochotę to bawcie się kolorami, w końcu jest lato.